Ze skrajności w skrajność – ten zły

rrr22

W Turcji w ciągu 24 godzin trafiłem na najgorszego i najlepszego stopa w swojej karierze.

Zacznę od najgorszego. Nie był on niebezpieczny, ale był niesmaczny. Kilkadziesiąt kilometrów za Istambułem, stałem sobie popołudniową porą na stacji benzynowej przy autostradzie, czekając aż ktoś mnie zabierze. Zatrzymał się TIR, którego prowadził starszy facet, na oko przed sześćdziesiątką. Jechał ponad 200km w dogodnym dla mnie kierunku. Wsiadłem. W komunikacji angielski kompletnie odpadał, więc porozumiewałem się z nim gestami, jednak w bardzo ograniczonym stopniu.

Po drodze zrobiliśmy przystanek w przydrożnej jadłodajni, żeby coś zjeść. Ja jadłem już wcześniej, więc zamówiłem tylko kawałek ciasta i herbatę za które zapłacił mój kierowca. Ruszyliśmy dalej. Po kilkunastu minutach wyjął ze schowka odtwarzacz DVD i mówi do mnie: „film, film”. Pokazałem mu, że średnio jestem zainteresowany, ponieważ i tak nic nie zrozumiem. Nie posłuchał. Chwile przeglądał płyty, po czym uruchomił jedną. Trzeba przyznać, że wykazał się zaradnością, bo puścił coś, co nie wymaga znajmości języka czyli pornosa. No dobra, niech będzie. Jego samochód to może sobie w nim robić, co mu się podoba. Jedziemy więc autostradą, a pornos leci w tle. W pewnym momencie mineliśmy przydrożną panią lekkich obyczajów, a on zwalnia i zarzymuje się na poboczu. Pokazuje mi, że zapłaci za mnie. Odmawiam. Próbuje mnie przekonać ale nadal jestem na nie. Co stary zbereźnik sobie wyobraża, chyba pooglądać by chciał. Z powodu braku akceptacji z mojej strony ruszyliśmy dalej. Może po godzinie płyta z pornosem się skończyła, więc dziadek zaczął znów przeglądać swoją reklamówkę z płytami. Znalazł jakąś, przetarł i włożył do odtwarzacza. Przeszło mi przez myśl, że pewnie gejów włączy. I włączył. Widzę na ekranie, że dwóch facetów ze sobą zaczyna rozmawiać, więc wiadomo co będzie dalej…

Z racji tego, że nie czułem się zagrożony, a do mojej stacji benzynowej zostało już niewiele kilometrów, postanowiłem dojechać do końca. Najpierw próbowałem usnąć jednak nie dało się, więc przez następne pół godziny gapiłem się w drogę, a w tle leciał gejowski pornos. W końcu pojawiła się w oddali moja stacja docelowa. Rozważyłem co robić, gdyby się nie zatrzymał. Zacisnąłem w garści gaz, który miałem w kieszeni i w razie czego bym go postraszył. Jednak bez problemu się zatrzymał, coś tam zagadał do mnie po turecku i pojechał. Tak jak na początku napisałem, doświadczenie wybitnie niesmaczne. Było juz późno, więc znalazłem miejsce na rozbicie namiotu za stacją i walnąłem się spać.

Część druga “Ten dobry” TUTAJ

2 thoughts on “Ze skrajności w skrajność – ten zły

  1. ilona
    26 August 2013 at 09:31

    współczuję, zwłaszcza gejowskiego pornosa…!

  2. ifolg
    2 September 2013 at 02:58

    Z punktu czytającego, wybitnie zabawna historia!

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *