Ze skrajności w skrajność – ten dobry

harun1-700

W Turcji w ciągu 24 godzin trafiłem na najgorszego i najlepszego stopa w swojej karierze. Czas na tego dobrego.

Na drugi dzień z samego rana, idąc poboczem autostrady z wyciągniętym kciukiem, trafiłem na najlepszego człowieka w swojej historii autostopowania. Oczywiście jeszcze o tym nie wiedziałem choć już sam początek był bardzo dobry bo okazało się, że facet jedzie przez całą Turcję, Gruzję i swój cel ma w Baku w Azerbejdżanie. Oznaczało to, że mam transport na następne kilkaset kilometrów. Harun, bo tak miał na imię, wiózł Volkswagenem Transporterem dziecięce ciuchy na sprzedaż. Po angielsku znał sporo słówek, dzięki czemu mogliśmy się efektywnie komunikować.  Po przejechaniu może 80 km zatrzymaliśmy się w miasteczku Safranbolu które jest bardzo stare i przez to zostało wpisane na listę UNESCO. Poszliśmy na herbatę na taras widokowy a następnie pochodziliśmy po mieście wstępując do muzeum, a potem na jeszcze jedną herbatę (swoją drogą w Turcji herbatę pije się do wszystkiego. Obiad, spotkanie biznesowe, pogawędka. Taką mają tradycję). Za wszystko płacił Harun i kiedy próbowałem oddać mu część pieniędzy kazał mi chować je z powrotem. Potem okazało się, że nadłożył kilometrów specjalnie, żeby pokazać mi to miasto.

harun3-700

harun4-700

W trakcie tego dnia bylismy jeszcze sprzedać ciuchy do sklepu z odzieżą dziecięcą. Mówię ‘my’ bo Harun mianował mnie swoim asystentem, co zobowiązywało mnie do noszenia paczek z ubraniami oraz doradzaniu który model kurtki jest lepszy. Po tym poszliśmy na obiadokolację w dość luksusowej restauracji w której Harun zamówił jeden z tureckich specjałów. Nie pamiętam jak się danie nazywało ale był to wielki placek złożony na pół, w środku znajdowało się smażone mięso, a do przepicia było kwaśne mleko.  Najadłem się konkretnie.

Zanim nastał zmrok przejechalismy jeszcze górską, krętą drogą, którą jak łatwo się domyślić, Harun wybrał specjalnie, żebym sobie widoki pooglądał. Czas w samochodze mijał całkiem przyjemnie. Przykładowo Harun uczył mnie przydatnych słówek i zwrotów po turecku. Albo naprzemiennie śpiewaliśmy piosenki. Ja po polsku, on po turecku.

harun2-700

Około 22 dotarliśmy do większego miasta, podjechaliśmy pod 4* hotel i Harun mówi do mnie, że jeżeli to nie jest problemem to on mi weźmie pokój w hotelu i rano będziemy kontynuować podróż. Oczywiście, że nie było to dla mnie problemem! Wypiliśmy jeszcze herbatę i poszliśmy do swoich pokojów. Wziąłem długi prysznic, uruchomiłem klimatyzację i położyłem się spać na wielkim i wygodnym łóżku.

Rano czekało śniadanie w stylu ‘szwedzki stół’. Wybór był spory, więc chcąc popróbować większości rzeczy, konkretnie się najadłem. Zapakowaliśmy się do samochodu i Harun oznajmił, że musi jeszcze jechać do serwisu wymienić olej. „Problem yok” – moja standardowa odpowiedź, oznaczająca „nie ma problemu”. Okazało się jednak, że w serwisie mają dużo pracy i gotowe będzie dopiero wieczorem. Musiałem podjąć decyzję, czy kontynuować podróż autokarem, czy poczekać z Harunem do wieczora. Wybrałem autokar licząc, że zyskam przez to na czasie. Harun kupił mi bilet do Trabzonu na godzinę 13:00, więc zostały jeszcze niecałe trzy godziny. Pojechalismy w tym czasie sprzedać ubrania do kolejnego sklepu i przed 13:00 wróciliśmy na dworzec autobusowy. Harun kupił mi jeszcze kilka rzeczy na drogę do jedzenia i picia, pożegnalismy się, po czym odjechałem. Było mi naprawdę smutno bo przez te półtorej dnia zakumplowałem się z nim. „Harun abi” co oznacza „Harun starszy brat”. Ja byłem Patryk młodszy brat ale już nie pamiętam tureckiego tłumaczenia.

 

Jeżeli ktoś nie czytał TUTAJ link do “tego złego”

4 thoughts on “Ze skrajności w skrajność – ten dobry

  1. jUMUS
    29 August 2013 at 08:18

    Powodzenia Kolego piękna przygoda szczeże Ci zazdroszcze

  2. Harun
    2 December 2013 at 15:40

    Ben harun abin nasılsın yazılarını okudum cok begendim. Türkiye ye gel seni özel olarak her yeri gezdircem masraf yok

    1. Harun
      5 January 2014 at 21:36

      00905321794077

  3. Sylwia
    11 December 2013 at 21:35

    Niektórzy na prawdę umieją przywracać wiarę i nadzieję w dobro ludzkiego serca… Wspaniała przygoda.. I obyś przeżył jeszcze nie jedną tego typu. Powodzenia! :)

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *