Wartością Iranu są ludzie

iran_ludzie

Iran jest wielkim krajem, który, moim zdaniem, niewiele ma do zaoferowania pod względem turystycznym. Zorganizowana turystyka właściwie tam nie istnieje.

Ale mimo to Iran jest atrakcyjnym celem podróży z jednej zasadniczej przyczyny. Mieszkają tam ludzie, których warto poznać. I to właśnie ludzie stanowią największą wartość tego kraju. W Iranie pierwszy raz poczujemy gościnność, z której słynie Azja Środkowa i Bliski Wschód. Od wieków tereny te były przemierzane przez kupców i podróżników, wędrujących Jedwabnym Szlakiem. Gościnność oraz otwartość na przybyszów jest częścią tradycji. W tym wpisie podzielę się kilkoma krótkimi historiami, które przytrafiły mi się w Iranie.

iran_ludzie

Zaraz po przekroczeniu granicy, przy wyjściu z budynku granicznego, zaczepił mnie chłopak, około trzydziestki, oferując pomoc. Dokładniej ujmując, chciał udzielić mi kilku porad dotyczących pobytu w Iranie. Było to bardzo podejrzane. Zgodziłem się wejść na chwilę do jego biura i spodziewałem się, że prędzej czy później będzie próbował mi coś sprzedać. Udzielił mi kilku informacji odnośnie miejsc wartych zobaczenia, powiedział jakie są mniej więcej ceny w Iranie za obiad, taxi, itp. Spędziłem u niego może 15 minut. Spytał, czy jeszcze chciałbym się coś dowiedzieć. Po mojej przeczącej odpowiedzi wyciągnął dłoń, powiedział, że życzy udanej podróży i opuściłem jego mini biuro. Nic nie próbował mi sprzedać. Wyszedłem stamtąd trochę zaskoczony.

Kolejna podobna sytuacja miała miejsce w stolicy, Teheranie. Stanąłem na środku hałaśliwego deptaku i przez chwilę przyglądałem się, jak uliczni handlarze zachęcają ludzi do kupna ich produktów. Zaraz pojawił się obok mnie młody chłopak z pytaniami jak mam na imię, skąd jestem i gdzie potrzebuję się dostać. Z racji, że byłem głodny, wskazałem na restaurację, w której zaserwują mi smacznie, dużo i tanio. Powiedział, żebym szedł za nim. Znów zaśmierdziało mi podstępem i znów nie miałem racji. Chłopak zaprowadził mnie do restauracji oddalonej o 5 minut i pomógł wybrać coś z menu, które było dla mnie kompletnie niezrozumiałe. Po tym uścisnęliśmy sobie dłoń i chwilowy znajomy poszedł w swoją stronę. Kolejny raz pozostałem z bardzo pozytywnym zaskoczeniem.

iran_ludzie

W drodze przez góry, w stronę Morza Kaspijskiego, na noc zatrzymałem się w przydrożnym parku. Skusił mnie idealnie równy i soczyście zielony trawnik. Było tam sporo rodzin, które przyjechały piknikować. Po kilkanaście osób siedzących na wielkich kocach lub dywanach. Odpoczywając na trawie, zostałem poczęstowany nasionami dyni od jednej z rodzin siedzącej w pobliżu. Potem zamieniliśmy jeszcze kilka zdań i zostałem zaproszony na ich koc. To oczywiście równało się otrzymaniu wielkiej ilości różnych irańskich przysmaków. O kolację tego dnia już nie musiałem się martwić. Siedziałem z nimi do 1:30 w nocy, czyli jakieś cztery godziny. Opowiedzieli mi wiele interesujących rzeczy o Iranie, a ja im o Polsce. Posiedzenie skończyło się otwarciem i wypiciem butelki whisky. Właśnie wtedy przekonałem się, że zakaz spożywania alkoholu w Iranie wcale nie jest respektowany. Na koniec zaprosili mnie do swojego domu, jednak nie skorzystałem. Byłem już bardzo zmęczony i zdecydowałem się pójść od razu spać do mojego namiotu.

iran_ludzie

Następnego dnia z rana, zabrało mnie małżeństwo, około trzydziestki. Jechali wspinać się na skałki w górach. Po dojechaniu na miejsce, wypiliśmy herbatę i otrzymałem propozycję wspinania się z nimi. Tymczasowo odmówiłem, ponieważ miałem silną potrzebę wykąpania się, a obok przepływał dość szeroki górski strumień. Po około godzinie wróciłem do moich nowych znajomych i skorzystałem z zaproponowanej mi wcześniej oferty. Otrzymałem swoją uprzęż i buty do wspinania. To był pierwszy raz, kiedy wspinałem się na prawdziwe skałki. Wcześniej tylko ścianka wspinaczkowa. Polecam, całkiem fajnie.
Potem zabrali mnie na oddalony o 10 km camping, jednak skończyło się na tym, że pojechaliśmy do nich do domu. Z Mohamedem poszedłem jeszcze do baru z fajką wodną. Widać było, że lubi rozmawiać o pieniądzach i turystyce. Z tego względu dowiedziałem się o ciekawych miejscach do zobaczenia w Iranie oraz co ile kosztuje. Od cen domów, po ceny benzyny (pamiętam, że 10 lat temu było pół centa za litr, a teraz okropnie podrożało, bo jest kilkanaście centów za litr). Po powrocie do domu, tradycyjna irańska kolacja już czekała. Zjedliśmy, wykąpałem się i poszedłem spać. Rano czekały na mnie czyste ciuchy, które dzień wcześniej oddałem do wyprania. Mohamed zabrał mnie do kantoru, żebym wymienił dolary na riale, po czym odwiózł na przystanek autobusowy. Wymieniliśmy się danymi kontaktowymi. Pocałował mnie trzykrotnie w policzki (to oznacza, że stałem się jego dobrym ziomkiem) i ruszyłem w dalszą drogę nad morze.

Podróżując przez Iran, takie większe bądź mniejsze życzliwości spotyka się na każdym kroku. A przybysze z innych krajów są dodatkowo lepiej traktowani, ponieważ są obiektem zainteresowania miejscowych. To sprawia, że kiedy opuszcza się ten kraj, ma się ochotę tam jeszcze wrócić.
Jeżeli chodzi o mnie, to zostało mi jeszcze południe kraju do zwiedzenia. Gdyby ktoś chciał się dołączyć w przyszłości, czekam na wiadomość ;).

iran_ludzie

2 thoughts on “Wartością Iranu są ludzie

  1. Kuba
    13 December 2013 at 12:14

    Tyle się nagadałeś z nimi. Piszesz, że nawet 4h. I tylko po angielsku? Jak to u nich jest z tym językiem angielskim? W ogóle to jakimi i w jakim poziomie Ty językami operujesz?

    1. Patryk
      13 December 2013 at 14:57

      W przypadku tej rodziny, o której piszę wyżej, dwie osoby znały angielski więc tylko z nimi rozmawiałem. Do reszty się uśmiechałem. W Iranie z angielskim nie jest aż tak źle. Ale też nie można powiedzieć, że jest dobrze. Czasem trzeba było długo szukać zanim znalazłem kogoś, kto chociaż podstawy angielskiego zna.
      Ja znam tylko polski i angielski. Poziom znajomości języka angielskiego określam na średnio-zaawansowany, natomiast umiejętność dogadywania się po angielsku na zaawansowaną.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *