Islamabad – mała przerwa od życia podróżnika.

obrazek_pakistan

32 dni. Tyle czasu spędziłem w stolicy Pakistanu – Islamabadzie. Śmiało mogę powiedzieć, że po Krakowie i Chrzanowie, jest to trzecie najlepiej poznane przeze mnie miasto. Zaznajomiłem się z siatką transportu publicznego, wiem gdzie zjeść dobrą pizzę, gdzie tanią i smaczną rybę, gdzie wybrać się w poszukiwaniu elektroniki oraz do kogo zadzwonić, jeżeli chcę napić się piwa (które w Pakistanie załatwia się drogą czarnorynkową). Ot rzeczy, które przychodzą z czasem mieszkania w jakimś miejscu. Tak, w Islamabadzie przestałem być turystą, stałem się tymczasowym mieszkańcem. A umożliwiła mi to grupa ludzi, których będę pozytywnie wspominał do końca życia. Lokatorów mieszkania PHA 5 w sektorze G11/4 oraz wszystkich tych, którzy przez to mieszkanie w czasie mojego pobytu przewinęli się. Zwłaszcza Haider Khan, chłopak, którego poznałem za pośrednictwem serwisu Couchsurfing.org. Właśnie dzięki niemu trafiłem do tego miejsca.
Miesięczny pobyt w stolicy wymuszony był przez biurokrację związaną z wizami, jednak czas ten, z pozoru stracony, obróciłem ‘na swoje’. Patrząc pod kątem przygód podróżniczych, niewiele się wydarzyło, jednak mimo to wpis dodaję, w podziękowaniu za gościnność, której doświadczyłem. Bo wiem, że chłopaki z Islamabadu wejdą na tego bloga i ucieszą się, kiedy zobaczą swoje zdjęcia. Z resztą obiecałem im, że się tu znajdą ;).

obrazek_pakistan
Do Islamabadu przyjechałem autokarem, ponieważ, chcąc udać się z centralnej części gór Karakorum do Islamabadu, trzeba było przejechać przez region o nazwie Kochistan. Potencjalnie niebezpieczny. Dlatego policja nie zgodziła się na autostopowanie i zostałem zapakowany do kolumny busów i autobusów, która była eskortowana przez uzbrojone wojskowe jeepy. Pierwszy host (tak określa się człowieka, który udostępnia za darmo kanapę w swoim domu, za pośrednictwem serwisu couchsurfing.org), do którego zawitałem, to był niewypał, ponieważ koleś mieszkał ponad 20km od Islamabadu, a do tego był smutnym człowiekiem.
Dlatego po jednym spędzonym u niego dniu spakowałem swoje graty i zadzwoniłem do Haidera. Umówiliśmy się na godzinę 13. Przyjechało po mnie dwóch młodych, roześmianych gości w wieku 26-27 lat. Haider i Sanan. Już w samochodzie w trakcie rozmowy z nimi wiedziałem, że dobrze trafiłem.

obrazek_pakistan
Na mieszkaniu, do którego przyjechaliśmy, panował lekki nieporządek pozostawiony po zeszło nocnym posiedzeniu. Usłyszałem ‘Wstawaj Patryk, musimy to posprzątać’. Lekko zaskakujące, jednak spodobała mi się ta bezpośredniość. Bez owijania w bawełnę. Jeżeli chcę korzystać z mieszkania, to również muszę coś od siebie dać. W późniejszych dniach pobytu Sanan często wysyłał mnie do sklepu albo wołał, żebym mu coś przyniósł/podał. Podłożem tego była zasada szacunku dla starszych. Sanan na mieszkaniu był najstarszy, więc mógł swobodnie wydawać do wszystkich polecenia. W tym do mnie. I każdy bez gadania je wykonywał. Wreszcie mógł poczuć komfort bycia najstarszym, ponieważ w swoim rodzinnym domu był najmłodszym z braci. Jak to pewnego razu w rozmowie mi podsumował: ‘W Pakistańskim domu lepiej jest być psem niż najmłodszym bratem’.
Jednak ja wszystkie polecenia wykonywałem z przyjemnością, ponieważ czułem, że wartość, którą z siebie dawałem, była niewspółmierna do tej, którą otrzymywałem. Mam na myśli dziesiątki obiadów, kolacji, przekąsek, piw, kaw i innych dóbr konsumpcyjnych, za które nie wydałem ani grosza. Ponieważ byłem gościem. Do tego godziny rozmów, dzięki którym dowiedziałem się jak to jest z tym Pakistanem. Masa osób, które poznałem i to, co nowego te osoby wniosły (jak na przykład zaproszenie mnie na wesele przez jednego z ‘przyjaciół mieszkania’). Wewnętrznie czułem, że mogą mnie poprosić o cokolwiek, ja to spełnię, a i tak nie odpłacę się wystarczająco za gościnność, której doświadczyłem.

obrazek_pakistan
Chciałbym jeszcze dodać kilka słów o Haiderze, ponieważ człowiek ten wziął sobie do serca zorganizowanie mojego pobytu. Dzięki niemu zobaczyłem wszystko, co było warte zobaczenia w Islamabadzie. Raz zwołał swoich kuzynów i ruszyliśmy na jednodniową wycieczkę w góry. Kilka razy dzwonił i mówił: ‘Patryk, dziś wieczorem pojedziemy w miejsce, gdzie można zjeść coś specjalnego. Bądź gotowy o tej i o tej godzinie’. Tym sposobem spróbowałem wielu świetnych dań, w tym najsmaczniejszej grillowanej ryby w moim życiu. Jednej nocy pojechaliśmy w 6 osób do oddalonego o 400 km Lahore, ponieważ tylko tam, można było zjeść najlepiej przyrządzoną baraninę.
Do tego mnóstwo drobnych spraw, z którymi do niego dzwoniłem, kiedy byłem w potrzebie.
-Cześć Haider, muszę kupić nowy telefon.
-Okej, wieczorem to załatwimy.
Lub:
-Haider, spodnie mi się potargały, trzeba kupić nowe.
-Okej, za pół godziny po Ciebie podjadę, skoczymy do sklepu gdzie mają tanio.

obrazek_pakistan
Często zgarniał mnie gdzieś z centrum miasta. W Islamabadzie odnalezienie się nawzajem było wyjątkowo łatwe. To za sprawą tego, że stolica Pakistanu jest miastem planowanym. Oznacza to, że zostało zbudowane w oparciu o siatkę kwadratów, tzw. sektorów. Każdy sektor ma 2 na 2 kilometry. Dodatkowo podzielony jest na 4 podsektory. W centrum każdego sektora znajduje się Markaz (w języku urdu markaz oznacza rynek, market), w którym można znaleźć wszystko, czego człowiek na co dzień potrzebuje. Sklepy spożywcze, z ubraniami, z elektroniką. Do tego bary i restauracje. Z każdego miejsca sektora można dojść do Markazu w nie dłużej niż 10 minut. Oprócz zabudowy miejskiej i rozkładu ulic zaplanowano również tereny zielone. Między szerokimi równoległymi drogami a zabudowaniami posadzonych jest sporo drzew. Czyni to Islamabad jedną z najbardziej zielonych stolic świata.
W takim mieście odbierałem telefon, słyszałem pytanie: ‘gdzie jesteś?’, odpowiadałem: ‘Sektor F6/4 przed budynkiem xyz’ i do 15 minut wsiadałem do samochodu. W większości miast świata, które przez lata rozrastały się, że tak powiem, spontanicznie, tak sprawne odnajdywane się jest niemożliwe dla osób niezapoznanych z topografią.

obrazek_pakistan
Ogólnie Islamabad bardzo odstaje od reszty Pakistanu. Jest dość uporządkowany, zadbany, widać, że nie brakuje tam pieniędzy. Wielkie domy, dobre samochody, mieszkańcy ubrani w zachodnim stylu. Sporo kobiet nie zasłania ani twarzy, ani głowy. Prawie 100% mieszkańców potrafi czytać i pisać (o problemie analfabetyzmu pisałem we wpisie o terrorystach – KLIK). Pogoń za luksusem przyjmuje czasem kuriozalne formy. Przykładowo w Islamabadzie praktycznie nie uświadczy się rowerzystów (pomijając część najbiedniejszych, którzy przyjechali pracować dla tych bardziej zamożnych). Jest to spowodowane obawą przed tym, co mogą pomyśleć inni. ‘Jeździ rowerem to znaczy, że go na samochód nie stać’. Dlatego ci, którzy samochody mają, jeżdżą nimi nawet do tego oddalonego o 10 minut piechotą Markazu, żeby zamanifestować innym: ‘Spójrzcie, mam samochód. Stać mnie na niego’. W Islamabadzie pieniądze są jednym z głównych wyznaczników wartości człowieka.
Jak widzicie, stolica Pakistanu ma swoje pozytywne i negatywne strony (jak wszystko z resztą). Mnie o tyle się udało, że negatywne tylko zaobserwowałem, a pozytywnych doświadczyłem ;).
Tym akcentem kończę wpis, dorzucam kilka zdjęć i przesyłam pozdrowienia dla chłopaków z Islamabadu.

Podpisano,
Patryk Raja (czyt. Radźa) – takie pakistańskie nazwisko mi nadano ;).

obrazek_pakistan
Jeszcze ciekawostka na koniec: Konopia Indyjska jest w Islamabadzie powszechnym chwastem. Rośnie dosłownie wszędzie. W parkach, przydrożnych rowach, na nieużytkach czy nawet w nierównościach chodnika. Te tzw. samosiejki do konsumpcji się raczej nie nadają. A nawet gdyby się nadawały, to i tak nikt sobie nimi głowy nie zawraca, ponieważ znacznie lepszej jakości afgański haszysz jest tani i łatwo dostępny. Jednak dla mnie, przybysza z Polski, przechadzanie się wśród krzaków konopi, było co najmniej zabawne. Poniżej przykładowe zdjęcie:

obrazek_pakistan

I jeszcze kilka zdjęć uzupełniających wpis:

obrazek_pakistanobrazek_pakistanobrazek_pakistanobrazek_pakistanobrazek_pakistanobrazek_pakistanobrazek_pakistanobrazek_pakistanobrazek_pakistanobrazek_pakistan

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *