Chiny Zachodnie, Kaszgar, Ujgurzy

chiny_fotoJeżeli zapytałbym Cię o wymienienie jakiejś represjonowanej mniejszości narodowej w Chinach, to jaki naród lub region przezeń zamieszkiwany by to był?

Tybet? No jasne, że Tybet. O Tybecie słyszał chyba każdy. Swego czasu, kiedy media rozpostarły swoją uwagę nad problemami tego skrawka świata, zapanowały anty chińskie nastroje i popularne stały się hasła typu: ‘Wolny Tybet’, itp. Pamiętamy.

Ale jeżeli zapytałbym o wymienienie innych represjonowanych mniejszości w państwie środka? Przyznam szczerze, że przed rozpoczęciem podróży, sam nie miałem pojęcia. Nawet w trakcie moja wiedza na ten temat pozostawała mocno ograniczona. A trochę tych mniejszości jest. Istnieje nawet dość długa lista grup narodowych, zamieszkujących Chiny, oficjalnie uznanych przez rząd. Wśród tych liczniejszych najbardziej odrębną pod względem pochodzenia i kultury jest naród Ujgurów. W przeciwieństwie do Chińczyków wyznają islam. Z wyglądu przypominają Uzbeków czy Kazachów. Język ujgurski, podobnie jak inne w Azji Środkowej, wywodzi się z rodziny języków tureckich. Mniejszość ujgurska liczy około 10 milionów osób (dla porównania Tybetańczycy ok. 6 milionów). Zamieszkują oni najbardziej wysuniętą na zachód prowincję Chin, zwaną Sinciang. Ośrodkiem kulturalnym tego regionu jest miasto Kaszgar.

chiny_foto Podczas pobytu w Kaszgarze, wraz z innymi spotkanymi tam obieżyświatami, ‘narzekałem’, że przyjechaliśmy zobaczyć Chiny, a napotkaliśmy przedłużenie Azji Środkowej, która kulturalnie z Chinami niewiele ma wspólnego.

Kaszgar niegdyś był bardzo ważnym ośrodkiem na Jedwabnym Szlaku. Przez stulecia praktycznie wszystkie karawany, podróżujące między wschodem i zachodem, zatrzymywały się w tym mieście. To za sprawą wielkich łańcuchów górskich oddzielających kraj Ujgurów od Azji Południowej i Azji Środkowej. Dróg przez góry było niewiele i wszystkie swój początek (lub koniec) miały właśnie w Kaszgarze. Dzięki temu, na przestrzeni wieków, miasto stało się bardzo bogate. Rozkwitała kultura islamu, tworząc charakterystyczną zabudowę miejską. Ogólnie cud, miód i orzeszki. Potem czasy karawan przeminęły i miasto straciło na znaczeniu. W ostatnich latach, kiedy Chiny zaczęły przekształcać się w gospodarczego giganta, Kaszgar znów się rozwija, ale tym razem już nie pod znakiem lokalnej kultury.

chiny_fotoKomunistyczny rząd wprowadził politykę dość agresywnej asymilacji odrębnych kultur z dominującą chińską (więcej o zmianach w samej kulturze chińskiej przeczytasz TUTAJ). Informacje o metodach i efektach tej polityki dotarły do nas w czasie zwiększonego zainteresowania, wspomnianym wyżej, Tybetem. Jeżeli ktoś nie pamięta, to przypomnę w dwóch zdaniach: Rząd chiński ma w dupie dziedzictwo kulturowe. Liczy się przejęcie kontroli.
Efekty tego można obserwować również w Kaszgarze. Chińczyków Han (92% populacji Chin) jest wystarczająco dużo, żeby wysłać ich w każdy region kraju, celem zdominowania lokalnych mniejszości. Myślę, że działa to na zasadzie różnych ulg i wsparcia dla Chińczyków, którzy zdecydują się przeprowadzić. Kiedy ja odwiedziłem Kaszgar, Ujgurzy stanowili już mniej niż połowę obywateli miasta. Jednak nadal wyraźny pozostawał podział na stare miasto, zamieszkiwane przez Ujgurów i nowo wybudowaną część, zamieszkaną przez Chińczyków.

chiny_fotoW poprzednim zdaniu użyłem określenia stare miasto, jednak lepiej oddające rzeczywistość będzie stwierdzenie: ‘nowe stare miasto’. To dlatego, że w 2009 roku rząd chiński postanowił wyburzyć całą zabytkową starówkę i wybudować na jej miejscu nową, po części wzorowaną na starej. Projekt został wdrożony w imię ogólnego postępu gospodarczego i zabezpieczenia ludności w razie trzęsienia ziemi. Do 2012 roku dwie trzecie starego miasta było zastąpione. Ja w 2013 już go nie ujrzałem. Ujrzałem za to prace konstrukcyjne, które kończyły ostatnie nowe-stare budynki.

chiny_fotoMożna by złożyć ręce i zapłakać nad losem miasta, ale trzeba pamiętać o jednym istotnym aspekcie. Ludzie pozostali ci sami. A to właśnie oni, ich obyczaje i życie codzienne, tworzą niepowtarzalny, nadal obecny, klimat miasta. Powiedziałbym nawet, że w Kaszgarze najlepiej rysuje się dawny charakter Azji Środkowej. W Uzbekistanie czy Turkmenistanie, przez lata rusyfikacji, został on (z wyjątkiem kilku miejsc) poważnie zatarty. Spójrzmy zatem, jak Kaszgar wygląda z perspektywy odwiedzającego:

Wybierając się na miejski spacer, zobaczymy pełne ludzi, gwarne i kolorowe ulice, które na pierwszy rzut oka można by nazwać chaotycznymi. Sprzedawcy ze swoimi mobilnymi stoiskami zajmują miejsca wzdłuż chodników, a czasem nawet na środku skrzyżowań. Jedni rozkładają oferowane produkty na prostych stolikach zaopatrzonych w kółka, umożliwiających dzięki temu szybki powrót do domu po zakończeniu dnia pracy. Inni układają rzeczy na rozpostartych na ziemi kocach i matach. Gdzieś spomiędzy nich wydobywa się dym, rozchodzący się nisko ponad ulicą. To jeden z wielu ulicznych grilli, który jest właśnie rozpalany przy pomocy wielkiego, osmolonego wiatraka. Będzie tam można, za niewielkie pieniądze, kupić kurczaka lub miejscowego szaszłyka.

chiny_fotoPo pozostałej, wolnej przestrzeni ulicy, przepływa strumień ludzi. Jedni przemieszczają się pieszo, inni (których wydaje się być więcej) wspomagają się elektrycznymi skuterami. Złudnym pozostaje pierwsze wrażenie, że miasto powinno być względnie ciche, skoro wszyscy używają prawie bezgłośnych elektrycznych skuterów. Jeżeli w jakimś miejscu choć trochę zatamuje się ruch, dźwięk dziesiątek równocześnie uruchomionych klaksonów zaczyna przypominać jednostajne wycie syreny. Kiedy ten trochę opadnie, dadzą się usłyszeć pokrzykiwania sprzedawców, próbujących zwabić klientów do swoich stanowisk. Wszechobecny i nieustający hałas, może niektórych przyprawić o ból głowy.

chiny_fotoJednak po kilku dniach obserwacji i obcowania z miastem, z chaosu zaczyna wyłaniać się pewien porządek. Nagle daje się zauważyć, że w jednej z ulic przeważają pracownie rzemieślników, ręcznie wykłuwających z metalu różne przedmioty. W innej, jest jakby więcej pracowni krawieckich i sklepików z ubraniami.

chiny_fotoNa małym skwerze, który za dnia świeci pustkami, wieczorną porą pojawiają się dziesiątki sprzedawców lokalnych potraw i przekąsek. Rozkładają garnki i misy z jedzeniem na stolikach, przy których potem mogą również usiąść klienci. Wybór oszałamiający, jednak nie wszystko zachęca do spróbowania. Gotowane głowy kozy lub kostki zastygniętego tłuszczu na zakąskę, raczej nie leżą w europejskich gustach. Na szczęście, bardziej ludzkie specjały, jak ryż z warzywami, pierożki nadziewane mięsem czy lody tworzone przy pomocy dziwnie wyglądającej maszynki, również da się znaleźć. Wracając pojedzonym do hostelu, już nawet wszędobylski hałas tak nie przeszkadza. Umysł nauczył się go ignorować. Nauczył się również funkcjonować w tym pozornym chaosie. Dalszy pobyt w mieście jest już tylko przyjemnością.

chiny_fotochiny_fotochiny_foto

chiny_foto

chiny_foto

chiny_fotochiny_fotychiny_fotochiny_fotochiny_fotochiny_fotochiny_fotochiny_foto
W Kaszgarze spędziłem 10 dni.

2 thoughts on “Chiny Zachodnie, Kaszgar, Ujgurzy

  1. Aleksander
    11 December 2013 at 19:54

    Hej,
    zainteresował mnie motyw “wymienienia ” 2/3 miasta. Rozmawiałeś z ludźmi jak to widzą i czy coś się dla nich zmieniło?
    Skąd informacja że to aż 2/3?

    1. Patryk
      12 December 2013 at 06:48

      Informacja o 2/3 pochodzi z angielskiej wikipedii. Tam pod hasłem Kashgar znajdziesz więcej informacji. Niestety nie zapytałem ludzi co o tym sądzą bo nie miałem możliwości. W tym momencie mogę Ci powiedzieć, że Chiny były najtrudniejsze pod względem komunikacji. Angielski tam leży.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *